wtorek, 5 lutego 2013

7. Budding love

Zadawanie komuś bólu jest całkiem przyjemne. Przechodzą miłe dreszcze na dźwięk jego krzyku. Odkładam zakrwawione narzędzia i zostawiam Rick'a w piwnicy. Idę do salonu, piję wodę z butelki. Hope przypatruje mi się z boku. Spoglądam na nią i unoszę brew. Wstaje i kładzie mi głowę na ramieniu.
- Coś się stało? - pytam ją a ona przymyka oczy, jakby chciała o wszystkim zapomnieć.
- Grozili że zabiją ciebie. - jej głos z trudem to mówi. - Będą torturować a potem zabiją.
- Nie bój się, przecież jestem. Nic mi nie jest. - przytulam ją. Czuję jak momentalnie moja koszulka jest lekko mokra, z pewnością od łez. Taka silna, a jednak słaba. Przykrywa się pod płaszczem twardzielki. Wzdycha i odsuwa się na fotel, gdzie bezpiecznie siada. Patrzę na nią ostatni raz i wychodzę. Zbiegam po czterech schodkach bardzo szybko, gdyby nie mój refleks pewnie bym się wywrócił. Kocham ją. Zabujałem się po uszy. Tylko ciekawe co ona do mnie czuje... Wiem że gdzieś tam ona mnie kocha. Wchodzę do jubilera, gdzie moje oczy przykuwa stos z naszyjnikami. Wybieram jeden z wisiorkiem w kształcie serca. Proszę o wygrawerowanie, po 10 minutach otrzymuję prezent. Płacę kartą i wychodzę z budynku. Chowam naszyjnik do kieszeni. Wstępuje jeszcze do sklepu po zwykłe sprawunki. W drodze powrotnej słucham muzyki na iPodzie. Zostawiam zakupy w kuchni. Słyszę rozmowę w salonie, skradam tam się.
- Musisz mu powiedzieć. - twardo mówi Cat.
- Proszę was, to jest jeszcze kiełkujące uczucie. - wzdycha Hope.
- Nath ma prawo wiedzieć. Widzę jak na ciebie patrzy. - wtrąca się Blair. Podchodzę po cichu do drzwi wejściowych, udając że niby wróciłem. Trzaskam nimi, natychmiast przestają rozmawiać. Z poważnym wyrazem twarzy siadam na sofie, zakładam nogi na stół. W środku rozpiera mnie energia i mam pszczoły w brzuchu. Max siada obok z piwem w ręce, podaje mi drugie. Otwieram otwieraczem i upijam łyk świeżego, zimnego alkoholu. Uśmiecham się do dziewczyn i puszczam im oczko, a one zdziwione wychodzą. Pewnie zrealizować drugą część planu. Tom siada z drugiej strony, na rękach trzyma czarnego kota. Głaszcze go, a ten mruczy. Seev i Jay siadają na przeciw nas. Opowiadają o gościu w naszej piwnicy.
- Niezła robota, Nath. Wiedziałem że zajmiesz się tym najlepiej. - chwali mnie Thomas a ja kiwam głową.
- Dobrą szkołę miałem. - wzruszam ramionami i przybijam się butelkami z nim.
Wyciągam telefon z kieszeni. Wybieram zdjęcie pobitego, zakrwawionego Rick'a i wysyłam je z zastrzeżonego Marcowi.


Lol ^^ Ej, nawet niezły mi wyszedł :3 Ciekawi mnie jedna rzecz. Ale to nie ważne xd
1. Tak, mam tyle full-capów. Duuużo.
2. Byłem na koncercie TW. Mój tata, jest prawie przyjacielem brata Kevina. No i załatwili mi wejście na koncert i godzinne przebywanie z chłopakami. Stąd autografy.
KONCERT THE WANTED NA KTÓRYM BYŁEM.

Do następnego <3

7 komentarzy:

  1. Nienawidzę Cię z zazdrości. Nie jestem zazdrosna o full capy, mam swoją ulubioną czapkę. Boże, ile ja bym dała, żeby pójść na koncert The Wanted... Gdzie tam z nimi siedzieć godzinę, tylko pójść i jakby któryś z nich popatrzył na mnie przez ułamek sekundy, chyba bym umarła.
    A wracając do rozdziału, dooobry jest :)
    Tylko nie wiem czemu, mam wrażenie, że Hope ma mu co innego do powiedzenia niż on jej... A może to tylko moj a głowa...
    A tak czy inaczej - rozdział mega ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się tak nie bawie! Pisałam 20 minut komentarz i wyskoczył błąd i skasowało! ;_; znowu! Napisze jeszcze raz na komputerze w domu. nienawidzę internetu na telefonie przy wifi w szkole! Lose my mínd

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju już kocham tego bloga ;***
    Jest tak fajnie niebezpiecznieee ;DDD
    A ta Hope... Widać że są zakochani, ale coś mi tu nie pasuje ;***
    Powiedziała, że to kiełkujące uczucie, ale nie do kogo ;DDD
    Nathan jest tu taki bezlitosny ^^
    Coś czuję, że jak ten Marc odbierze zdjęcie to będzie ciekawieee xDDD
    Czekam na next'a ;***
    Weny ;*** !

    Mychaaa ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra... Teraz spróbuję odtworzyć w tej mojej pustej mózgownicy. Co ja tu pisałam pięć godzin temu. Dobra była matma (przeżucam się na czas teraźniejszy). A więc jak trudno się domyślić po przeczytaniu rozdziału (dobra dopisku - przyznaje się). Coś tam pod nosem powiedziałam. Na tyle cicho, że usłyszała to cała klasa... Nauczycielka już mnie za normalną napewno nie uważa... Ale w sumie nie tylko ona^^ W końcu wychowawczyni, ale co fajne z moim przekleństwem na całe gardło mam zachowanie wzorowe. HA! Uczice się ode mnie: używania telefonu na lekcjach i klnienie na głos. Jestem wzorem dla innych xD O.O O.O O.O - tyle jeżeli chodzi o czapki. Co do The Wanted, że co??? Na serio?????/// Toś mnie dobiłeś... Jeszcze z chłopakami gadałeś=znasz angielski... Twój tata.....przyjaciel.....brata Kev..... AAAAAAAAAAAAA... Ja nie wierzę... znaczy wierzę, ale ufff. Dobra innymi słowami nie którym się udaje (TY), a inni są od uczenia się życiorysów tamtych (JA)^^ Jak się z nimi widziałeś to mogłeś wziąść autografy wszystkich. Kurcze co ja gadam. Ja się cieszę jak teledysk leci w telewizorni. Tak , więc po tym jak moja współławkowniczka poinformowała mnie, że wgapiam się w telefon jak głupia. Zaczęłam pisać piękny, długi komentarz, po którym wyskoczył mi error i się nie zapisał. Co za sprawiedliwość!!! :( Już go nie odtworze... Dobra a teraz skupiam się na treści. Naprawdę nie mogę się przekonać do tych dziewczyn, ale co poradzisz? Nathan się zabójał. Bardzo inteligentnie, że przesyła zdjęcie z zastrzeżonego numeru, ale płaci się gotówką - kartę można namierzyć. Bezsens - za dużo kryminałów oglądam :) Ogólnie rozdział bezzastrzeżeń. Że Hope i Nath zachowują się jak schizofremicy. Już się przyzwyczaiłam. :) Nie dziwne, że jesteś z niego dumny. masz z czego. Ale jak już zaczynasz coś mówić to kończ. "Ciekawi mnie jedna rzecz. Ale to nie ważne" Nie.... wogóle. Teraz mnie to ciekawi, a nie wiem nawet co. Ale taka już jestem -,- Nie poradzę... Od razu mówię, że pierwowzór koma był lepszy... ten nawet mi się nie podoba. :( Tak, więc rozdziały masz świetne, swoim życiem mnie dołujesz^^ Żartuję. Dziwie się, że kłócisz się o te bezsensowne komy. Wogóle kto to czyta? Do następnego :) Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten koncert to był iTunes 2011????????? Najlepszy dotychczasowy koncert TW, który oglądam przynajmniej raz dziennie!!! Nie no..... Czemu ty masz takie szczęśćie? Inaczej: czemu ja mam takie beznadziejne życie? Nie no, nie mogę....... Lose my mind

      Usuń
  5. To ja może w przeciwieństwie do poprzedników wypowiem się na temat rozdziału xD
    Zajejejejebisty ;D
    Kupił jej naszyjnik ^^
    Romantico ;3 Lubię to xD
    Dobra przyjeb mi za to lubię to, bo mam dosyć XD
    Ja Ci też zazdroszczę ;D
    Koncert TW i to wszystko...
    Ja pewnie nigdy nie pojadę -,-
    Dobra, bo się poryczę zaraz XD
    Dawaj next ;*
    Mój kom jest najkrótszy i tu uwaga tego nie lubię xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem na siłach, by wypowiadać się w pełni. Ledwo tableta w rękach trzymam. To ja się wypowiem minimalnie. Pamiętaj!? To co napisze mimo iż krõtko jest z uczuciem. Jak zawsze. Bezuczuciowe komentarze nie są dla mnie.
    Nie przedłużam. Jest świetny, ale moja osoba nadal sië boi, bo oni tak zabijają tacy bez serca są. Mają je! Ale za bardzo głęboko. Ja jednak wiem że oni kiedyś je pokarzą! i zobaczycie, że są dobrymi ludźmi.
    Dziękuję <3
    do następnego :-*

    OdpowiedzUsuń