Wchodzę do pokoju Parkera. Lustruje mnie wzrokiem, jest wściekły. Nie dziwię się.
- Co to ma być? Zasypiam w Londynie, budzę się w Los Angeles? - krzyczy a ja wzdycham. Opowiadam mu wszystko, włącznie z moim planem zabicia Nathalie. Niechętnie się zgadza, w sumie nie ma innego wyjścia. Czyszczę moją snajperkę, zrobię to po cichu. Nie chcę popełnić błędu, nawet najmniejszego.
Kilka minut po dwudziestej. Nathalie znajduje się na celowniku, Tom idzie kilkanaście metrów za nią. W razie czego ma ją dobić. Upewniam się że tłumik jest założony na lufę i strzelam. Czysty strzał, ruda opada na ziemię. Nie żyje, Tom cofa się. Ja pakuję broń. Robię zdjęcie.
Załatwione.
Klikam i wysyłam. Wracamy do hotelu, ciężko opadam na fotel. Właśnie zabiłem szefową K-Mart, jedną z najważniejszych osób w świecie przestępczym. Przeczesuję swoje włosy dłońmi, Tom klepie mnie po ramieniu.
- Będzie dobrze... Musieliśmy to zrobić. - nalewa sobie piwo do szklanki, ale porządny się zrobił. Kiwam głową i idę do łazienki. Osuwam się po ścianie. Nie mam sumienia. Gdybym miał, żałowałbym śmierci tylu osób. Od dwóch lat zabijam regularnie, co tydzień mam zlecenie. A jednak, nie mam wyrzutów. Jestem pozbawiony uczuć, może tylko znam miłość i gniew. Mój telefon dzwoni, odbieram.
- Spisaliście się, gratuluję. Możecie wracać, o dziewczynę się nie martw. - mówi ochrypły głos. Rozłączam się i pakuję. W taksówce wyglądam przez okno. Kiedy wszystko się ułoży, wrócę tu z Hope. Obiecuję.
***
Londyn wita nas zimnym, deszczowym powietrzem. Pada deszcz, krople z dużym naciskiem opadają na ziemię. Muszę przygotować się na niezły ochrzan od reszty. Tom przekręca klucz w drzwiach, ciekawe skąd ma. Nie brałem kluczy. Zostawiamy dość mokre torby w korytarzu i wchodzimy w głąb domu. Wszyscy stoją w salonie, na nasz widok... się uśmiechają. Unoszę brew.
- Nie powinniście być źli za to że "uciekliśmy"? - pytam a Hope puszcza mi oczko.
- Nie. Wiemy o co chodziło... - odpowiada za wszystkich Max, a ja oddycham z ulgą. - Co nie znaczy że jesteśmy z tego faktu zadowoleni. Jesteśmy rodziną, Nathan.
Kiwam głową. Przytulamy się, Hope całuje mnie w policzek. Uśmiecham się, pierwszy raz od kilku dni. Ciekawi mnie jedna rzecz... Skąd oni wiedzieli o tym? Wątpię aby agencja wyjawiła im prawdę. I zachowanie dziewczyn, nie są wściekłe chociaż zabiłem ich szefową. Czyżbym został uwikłany w jakąś intrygę?
niedziela, 10 lutego 2013
piątek, 8 lutego 2013
9. Love or die.
Otwieram oczy, jestem w jakimś pomieszczeniu. Naprzeciw mnie Tom skrępowany jakimiś mokrymi pasami. Jest nieprzytomny i strasznie pobity. Po chwili orientuję się że również jestem związany. Wiem że krzyczenie o pomoc jest bezsensu. Kompletnie. Do pomieszczenia wchodzi dwóch zupełnie nieznanych mi mężczyzn. Z głupimi uśmiechami lustrowali mnie oraz Parkera.
- Sykes, nie ładnie przeciwstawiać się własnej agencji. - mówi jeden z nich a ja unoszę brew.
- Co masz na myśli? - mówię cicho, wszystko mnie boli.
- Doskonale wiemy o współpracy z K-Mart. I o Hope Fay. - kuca przede mną. - Tej blondyneczce może się coś stać... - szepcze a ja próbuję się wyrywać.
- Tknij ją a pożałujesz. - cedzę przez zęby.
- Tak, ty i te twoje zdolności w torturach. - wstaje. - Macie obydwoje szanse rehabilitacji. Odejdziecie od tych dziewczyn i zabijecie Nathalie.
- Dobrze... - odpieram. Jeśli taka jest cena za życie Hope, jestem w stanie wszystko zrobić.
***
Max obmywa rany Tom'a, ja piję wodę. Nasze ciuchy już spakowałem. Wymkniemy się w nocy, nikt nas nie zauważy. Parker nie wie o co chodzi, podam mu na kolacji środek usypiający. Cały czas jestem zamyślony. Najgorsze będzie opuścić Hope. Wydaję mi się że pozwala mi się zbliżyć... A jednak. Muszę opuścić sens mojego życia. Obok niej czuję jak bym naprawdę żył. Miłość. To piękne uczucie.
Ostatni raz patrzę na zegarek, wskazujący 00:17. Biorę moją i Tom'a torbę i wydostaję się przez balkon. Chowam rzeczy do bagażnika. Teraz czas na przyjaciela. Przemykam niezauważony do jego pokoju. Śpi, środek działa. Przewieszam go sobie przez ramię. Ciężko jest, ale ujdę. Zdyszany kładę go z tyłu samochodu a sam wsiadam na miejscu kierowcy. Przekręcam kluczyk w stacyjce, ostatni raz mój wzrok zawiesza się na naszym domu. Tyle przyjemnych chwil... Wzdycham i odjeżdżamy w głąb miasta.
Zatrzymuję się przy hotelu. Jutro wylatujemy do LA, tam obecnie przebywa Nathalie. Tom budzi się, na moje szczęście lub nieszczęście. Kładę go na łóżku, obok torby i zamykam na klucz. Będzie się rzucał, krzyczał. Mam to gdzieś. Z balkonu nie skoczy, 5 piętro. Zakładam luźne dresy, o 13 mamy lot, a jest 1:00. Przykrywam się kocem i odpływam w krainę Morfeusza. Czeka mnie bardzo ważne zadanie, które może kosztować życiem Hope.
Są krótkie... Staram się aby były dłuższe, ale nie wychodzi. Mam 4 blogi, myślę o przywróceniu tego z imaginami. I tak cud że jeszcze wyrabiam. c:
Proszę, komentujcie jeśli czytacie. To ważne. ;3
Do następnego <3
- Sykes, nie ładnie przeciwstawiać się własnej agencji. - mówi jeden z nich a ja unoszę brew.
- Co masz na myśli? - mówię cicho, wszystko mnie boli.
- Doskonale wiemy o współpracy z K-Mart. I o Hope Fay. - kuca przede mną. - Tej blondyneczce może się coś stać... - szepcze a ja próbuję się wyrywać.
- Tknij ją a pożałujesz. - cedzę przez zęby.
- Tak, ty i te twoje zdolności w torturach. - wstaje. - Macie obydwoje szanse rehabilitacji. Odejdziecie od tych dziewczyn i zabijecie Nathalie.
- Dobrze... - odpieram. Jeśli taka jest cena za życie Hope, jestem w stanie wszystko zrobić.
***
Max obmywa rany Tom'a, ja piję wodę. Nasze ciuchy już spakowałem. Wymkniemy się w nocy, nikt nas nie zauważy. Parker nie wie o co chodzi, podam mu na kolacji środek usypiający. Cały czas jestem zamyślony. Najgorsze będzie opuścić Hope. Wydaję mi się że pozwala mi się zbliżyć... A jednak. Muszę opuścić sens mojego życia. Obok niej czuję jak bym naprawdę żył. Miłość. To piękne uczucie.
Ostatni raz patrzę na zegarek, wskazujący 00:17. Biorę moją i Tom'a torbę i wydostaję się przez balkon. Chowam rzeczy do bagażnika. Teraz czas na przyjaciela. Przemykam niezauważony do jego pokoju. Śpi, środek działa. Przewieszam go sobie przez ramię. Ciężko jest, ale ujdę. Zdyszany kładę go z tyłu samochodu a sam wsiadam na miejscu kierowcy. Przekręcam kluczyk w stacyjce, ostatni raz mój wzrok zawiesza się na naszym domu. Tyle przyjemnych chwil... Wzdycham i odjeżdżamy w głąb miasta.
Zatrzymuję się przy hotelu. Jutro wylatujemy do LA, tam obecnie przebywa Nathalie. Tom budzi się, na moje szczęście lub nieszczęście. Kładę go na łóżku, obok torby i zamykam na klucz. Będzie się rzucał, krzyczał. Mam to gdzieś. Z balkonu nie skoczy, 5 piętro. Zakładam luźne dresy, o 13 mamy lot, a jest 1:00. Przykrywam się kocem i odpływam w krainę Morfeusza. Czeka mnie bardzo ważne zadanie, które może kosztować życiem Hope.
Są krótkie... Staram się aby były dłuższe, ale nie wychodzi. Mam 4 blogi, myślę o przywróceniu tego z imaginami. I tak cud że jeszcze wyrabiam. c:
Proszę, komentujcie jeśli czytacie. To ważne. ;3
Do następnego <3
czwartek, 7 lutego 2013
8. I hate you!
Wstaję i załatwiam czynności poranne. Szukam chwilę mojej bluzki, jednak przypominam sobie iż pożyczyłem ją Hope. Zakładam nieśmiertelnik, zegarek i schodzę na dół, gdzie Tom myje ręce w kuchni. Unoszę brew, jednak po chwili domyślam się co robił. Na stole leży pudełeczko. Otwieram je... Dwa palce. Jeden męski, drugi kobiecy. Zamykam opakowanie. Po chwili wbiega do kuchni Cat i "zabija" wzrokiem Tom'a.
- Nienawidzę Cię! - krzyczy w jego kierunku a on z zdezorientowaniem na mnie patrzy,
- Cat, o co ci chodzi? - uspakaja ją.
- Obiecałeś coś! - drze się głośnie. Zbija szklankę i wybiega z pomieszczenia. Parker idzie za nią. Schylam się aby posprzątać zbite szkło, uprzedza mnie jednak Hope. Wyrzuca odłamki, wstajemy równocześnie. Jej wzrok wędruje do pudełka, uśmiecha się pod nosem. Mała blizna zdobi jej wargę, jednak mimo tego dziewczyna jest piękna. Wychodzi z kuchni, idę za nią. Blair coś robi w komputerze, pilnie dyskutuje z Maxem i Jayem. Drapię się po karku i niewinnie uśmiecham. Mam ochotę się rozerwać, zapomnieć o problemach. Zwłaszcza że jutro po raz kolejny zabawię się z naszymi ofiarami.
Przebieram się, wiąże moje trampki. Ostatni raz przeglądam się w lustrze, po czym schodzę na dół. Tom jest wściekły, wychodzimy razem z domu. Klepię go po ramieniu aby się nie przejmował a on kręci głową. Po kilkunastu minutach dochodzimy do lokalu, z łatwością omijamy ochroniarzy. Muzyka dudni w moich uszach, wszędzie widać alkohol. Widzę też ludzi przekazujących sobie tabletki - ectasy. Zamawiam mi i Thomasowi po kieliszku wódki na rozgrzanie. Barman nalewa, podgrzewa zielonym ogniem. Przybijam kieliszek do kieliszka Parkera i równo pijemy. Trunk jest bardzo mocny, po kilku kieliszkach jesteśmy porządnie wstawieni. Tom zabawia się z jakąś panienką, dotyka ją i całuje. Ja ledwo przytomnie rozglądam się po klubie. Natrafiam na dwie pary ciekawskich oczu, skierowanych na mnie i mojego towarzysza. Biorę Tommego pod rękę i szybkim krokiem, mimo tego iż jesteśmy pijani, wychodzimy. Staram się w miarę możliwości iść równo z nim i szybko, jednak chłopak ciągle się zatrzymuje. Mam ochotę mu przywalić. Moją rękę zatrzymuje jakaś inna ręka. Mężczyzna pcha mnie i zaczyna kopać. To samo robi inny z Tomem. Próbuję się bronić jednak na próżno. Jestem zbyt słaby, pijany. Z moich ust wypływa krew, Tom traci przytomność. Jesteśmy w najgorszym położeniu w całym swoim życiu. Nagle rozlega się strzał...
Nie skomentuję. ♥
To wyglądało sto razy lepiej w mojej głowie... Ale cóż poradzić. ^^
Do następnego.. <3
- Nienawidzę Cię! - krzyczy w jego kierunku a on z zdezorientowaniem na mnie patrzy,
- Cat, o co ci chodzi? - uspakaja ją.
- Obiecałeś coś! - drze się głośnie. Zbija szklankę i wybiega z pomieszczenia. Parker idzie za nią. Schylam się aby posprzątać zbite szkło, uprzedza mnie jednak Hope. Wyrzuca odłamki, wstajemy równocześnie. Jej wzrok wędruje do pudełka, uśmiecha się pod nosem. Mała blizna zdobi jej wargę, jednak mimo tego dziewczyna jest piękna. Wychodzi z kuchni, idę za nią. Blair coś robi w komputerze, pilnie dyskutuje z Maxem i Jayem. Drapię się po karku i niewinnie uśmiecham. Mam ochotę się rozerwać, zapomnieć o problemach. Zwłaszcza że jutro po raz kolejny zabawię się z naszymi ofiarami.
Przebieram się, wiąże moje trampki. Ostatni raz przeglądam się w lustrze, po czym schodzę na dół. Tom jest wściekły, wychodzimy razem z domu. Klepię go po ramieniu aby się nie przejmował a on kręci głową. Po kilkunastu minutach dochodzimy do lokalu, z łatwością omijamy ochroniarzy. Muzyka dudni w moich uszach, wszędzie widać alkohol. Widzę też ludzi przekazujących sobie tabletki - ectasy. Zamawiam mi i Thomasowi po kieliszku wódki na rozgrzanie. Barman nalewa, podgrzewa zielonym ogniem. Przybijam kieliszek do kieliszka Parkera i równo pijemy. Trunk jest bardzo mocny, po kilku kieliszkach jesteśmy porządnie wstawieni. Tom zabawia się z jakąś panienką, dotyka ją i całuje. Ja ledwo przytomnie rozglądam się po klubie. Natrafiam na dwie pary ciekawskich oczu, skierowanych na mnie i mojego towarzysza. Biorę Tommego pod rękę i szybkim krokiem, mimo tego iż jesteśmy pijani, wychodzimy. Staram się w miarę możliwości iść równo z nim i szybko, jednak chłopak ciągle się zatrzymuje. Mam ochotę mu przywalić. Moją rękę zatrzymuje jakaś inna ręka. Mężczyzna pcha mnie i zaczyna kopać. To samo robi inny z Tomem. Próbuję się bronić jednak na próżno. Jestem zbyt słaby, pijany. Z moich ust wypływa krew, Tom traci przytomność. Jesteśmy w najgorszym położeniu w całym swoim życiu. Nagle rozlega się strzał...
Nie skomentuję. ♥
To wyglądało sto razy lepiej w mojej głowie... Ale cóż poradzić. ^^
Do następnego.. <3
wtorek, 5 lutego 2013
7. Budding love
Zadawanie komuś bólu jest całkiem przyjemne. Przechodzą miłe dreszcze na dźwięk jego krzyku. Odkładam zakrwawione narzędzia i zostawiam Rick'a w piwnicy. Idę do salonu, piję wodę z butelki. Hope przypatruje mi się z boku. Spoglądam na nią i unoszę brew. Wstaje i kładzie mi głowę na ramieniu.
- Coś się stało? - pytam ją a ona przymyka oczy, jakby chciała o wszystkim zapomnieć.
- Grozili że zabiją ciebie. - jej głos z trudem to mówi. - Będą torturować a potem zabiją.
- Nie bój się, przecież jestem. Nic mi nie jest. - przytulam ją. Czuję jak momentalnie moja koszulka jest lekko mokra, z pewnością od łez. Taka silna, a jednak słaba. Przykrywa się pod płaszczem twardzielki. Wzdycha i odsuwa się na fotel, gdzie bezpiecznie siada. Patrzę na nią ostatni raz i wychodzę. Zbiegam po czterech schodkach bardzo szybko, gdyby nie mój refleks pewnie bym się wywrócił. Kocham ją. Zabujałem się po uszy. Tylko ciekawe co ona do mnie czuje... Wiem że gdzieś tam ona mnie kocha. Wchodzę do jubilera, gdzie moje oczy przykuwa stos z naszyjnikami. Wybieram jeden z wisiorkiem w kształcie serca. Proszę o wygrawerowanie, po 10 minutach otrzymuję prezent. Płacę kartą i wychodzę z budynku. Chowam naszyjnik do kieszeni. Wstępuje jeszcze do sklepu po zwykłe sprawunki. W drodze powrotnej słucham muzyki na iPodzie. Zostawiam zakupy w kuchni. Słyszę rozmowę w salonie, skradam tam się.
- Musisz mu powiedzieć. - twardo mówi Cat.
- Proszę was, to jest jeszcze kiełkujące uczucie. - wzdycha Hope.
- Nath ma prawo wiedzieć. Widzę jak na ciebie patrzy. - wtrąca się Blair. Podchodzę po cichu do drzwi wejściowych, udając że niby wróciłem. Trzaskam nimi, natychmiast przestają rozmawiać. Z poważnym wyrazem twarzy siadam na sofie, zakładam nogi na stół. W środku rozpiera mnie energia i mam pszczoły w brzuchu. Max siada obok z piwem w ręce, podaje mi drugie. Otwieram otwieraczem i upijam łyk świeżego, zimnego alkoholu. Uśmiecham się do dziewczyn i puszczam im oczko, a one zdziwione wychodzą. Pewnie zrealizować drugą część planu. Tom siada z drugiej strony, na rękach trzyma czarnego kota. Głaszcze go, a ten mruczy. Seev i Jay siadają na przeciw nas. Opowiadają o gościu w naszej piwnicy.
- Niezła robota, Nath. Wiedziałem że zajmiesz się tym najlepiej. - chwali mnie Thomas a ja kiwam głową.
- Dobrą szkołę miałem. - wzruszam ramionami i przybijam się butelkami z nim.
Wyciągam telefon z kieszeni. Wybieram zdjęcie pobitego, zakrwawionego Rick'a i wysyłam je z zastrzeżonego Marcowi.
Lol ^^ Ej, nawet niezły mi wyszedł :3 Ciekawi mnie jedna rzecz. Ale to nie ważne xd
1. Tak, mam tyle full-capów. Duuużo.
2. Byłem na koncercie TW. Mój tata, jest prawie przyjacielem brata Kevina. No i załatwili mi wejście na koncert i godzinne przebywanie z chłopakami. Stąd autografy.
KONCERT THE WANTED NA KTÓRYM BYŁEM.
Do następnego <3
- Coś się stało? - pytam ją a ona przymyka oczy, jakby chciała o wszystkim zapomnieć.
- Grozili że zabiją ciebie. - jej głos z trudem to mówi. - Będą torturować a potem zabiją.
- Nie bój się, przecież jestem. Nic mi nie jest. - przytulam ją. Czuję jak momentalnie moja koszulka jest lekko mokra, z pewnością od łez. Taka silna, a jednak słaba. Przykrywa się pod płaszczem twardzielki. Wzdycha i odsuwa się na fotel, gdzie bezpiecznie siada. Patrzę na nią ostatni raz i wychodzę. Zbiegam po czterech schodkach bardzo szybko, gdyby nie mój refleks pewnie bym się wywrócił. Kocham ją. Zabujałem się po uszy. Tylko ciekawe co ona do mnie czuje... Wiem że gdzieś tam ona mnie kocha. Wchodzę do jubilera, gdzie moje oczy przykuwa stos z naszyjnikami. Wybieram jeden z wisiorkiem w kształcie serca. Proszę o wygrawerowanie, po 10 minutach otrzymuję prezent. Płacę kartą i wychodzę z budynku. Chowam naszyjnik do kieszeni. Wstępuje jeszcze do sklepu po zwykłe sprawunki. W drodze powrotnej słucham muzyki na iPodzie. Zostawiam zakupy w kuchni. Słyszę rozmowę w salonie, skradam tam się.
- Musisz mu powiedzieć. - twardo mówi Cat.
- Proszę was, to jest jeszcze kiełkujące uczucie. - wzdycha Hope.
- Nath ma prawo wiedzieć. Widzę jak na ciebie patrzy. - wtrąca się Blair. Podchodzę po cichu do drzwi wejściowych, udając że niby wróciłem. Trzaskam nimi, natychmiast przestają rozmawiać. Z poważnym wyrazem twarzy siadam na sofie, zakładam nogi na stół. W środku rozpiera mnie energia i mam pszczoły w brzuchu. Max siada obok z piwem w ręce, podaje mi drugie. Otwieram otwieraczem i upijam łyk świeżego, zimnego alkoholu. Uśmiecham się do dziewczyn i puszczam im oczko, a one zdziwione wychodzą. Pewnie zrealizować drugą część planu. Tom siada z drugiej strony, na rękach trzyma czarnego kota. Głaszcze go, a ten mruczy. Seev i Jay siadają na przeciw nas. Opowiadają o gościu w naszej piwnicy.
- Niezła robota, Nath. Wiedziałem że zajmiesz się tym najlepiej. - chwali mnie Thomas a ja kiwam głową.
- Dobrą szkołę miałem. - wzruszam ramionami i przybijam się butelkami z nim.
Wyciągam telefon z kieszeni. Wybieram zdjęcie pobitego, zakrwawionego Rick'a i wysyłam je z zastrzeżonego Marcowi.
Lol ^^ Ej, nawet niezły mi wyszedł :3 Ciekawi mnie jedna rzecz. Ale to nie ważne xd
1. Tak, mam tyle full-capów. Duuużo.
2. Byłem na koncercie TW. Mój tata, jest prawie przyjacielem brata Kevina. No i załatwili mi wejście na koncert i godzinne przebywanie z chłopakami. Stąd autografy.
KONCERT THE WANTED NA KTÓRYM BYŁEM.
Do następnego <3
niedziela, 3 lutego 2013
The Versatile Blogger Award
Kurdę, mówiłem ŻE TEN BLOG I INNE MOJE NIE ZASŁUGUJĄ NA NOMINACJĘ.
Ale mnie nie słuchacie no. A muszę zrobić notkę etc. Chociaż mi się nie chcę i wgl. LOL.
Zostałem nominowany przez Kia, Nestii . , Angelika TW, K. oraz Dreamer ♥. Dziękować. ^^
Zasady:
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Fakty:
1. W moich żyłach płynie polsko-arabsko-bułgarsko-włoska krew.
2. Mam dwa psy - Bambosza i Colę.
3. Lubię grać w Simsy i Call of duty.
4. Jestem spóźnialski ale porządny.
5. Mam bliznę na pośladku -.-
6. Nie lubię Taylor Swift i nie przepadam za 1D (Zaraz będą hejty pewnie..)
7. Mam 126 full-capów.
8. Prowadzę pamiętnik.
9. Jak miałem 10 lat, zatrzasnąłem się w ubikacji w supermarkecie... Darłem się wniebogłosy.
10. Urodziłem się w walentynki, dokładniej 14.02.1996 o godzinie 11.25
11. Lightning oraz She is my weekness są moimi ulubionymi piosenkami TW.
12. Mam ciemne oczy i mniej więcej do linii uszu włosy.
13. Chciałem zostać wróżbitą, obecnie chcę zostać lekarzem lub psychologiem.
14. Nie mam facebooka, nie lubię go.
15. Gram na gitarze i pianinie oraz śpiewam.
16. Mam zespół.
17. Mam brata Konrada, miałem siostrę Asię.
18. Moje drugie imię brzmi Konrad, natomiast mój brat na drugie ma Krystian ^^
19. Kiedy byłem w pierwszej klasie podstawówki na farmie ze strusiami itp. podkradłem prawdziwe jajko strusia i biegałem z nim. Niestety ochrona odebrała mi go. :c
20. Jestem bardzo często nieogarnięty.
21. Lubię malować ze znajomymi graffiti.
22. Zaśpiewałem na konkursie "GYC". Zająłem pierwsze miejsce.
23. Mam autograf Tom'a, Nathan'a i Sivy.
24. Mam koszulkę z napisem "Żyj nadzieją" oczywiście po angielsku. Napisane przez Cheestera z Linkin Park. <3
25. Nie ufam ludziom z szarymi lub czarnymi oczami.
26. Uwielbiam koty, ale miałem z nimi przykrą styczność... Patrz punkt 5.
27. Fanem The Wanted jestem od 16 marca 2010 roku.
28. Lubię kolor czarny oraz biały.
29. Piszę piosenki, natomiast nie umiem wierszy.
30. Jeśli jestem w szkole, zawsze coś się dzieje.
31. Mam grupę przyjaciół w realu, i wielką rodzinę na bloggerze i twitterze.
32. Pochowałem królika w ogrodzie i miałem żałobę przez 8 dni.
33. Lubię wnerwiać moje psy ^^
34. Zwiedziłem 27 państw, w tym: Włochy, Bułgaria, Hiszpania, Francja, WB.
35. Moje motto : " Biegnij, nie oglądaj się za siebie". Takie samo ma moja przyjaciółka.
To tyle... Zanudziłem c'nie :3
Nie uda mi się nominować aż 50 blogów... No way! ;c
http://nothinglikeusxx.blogspot.com
http://to-afraid-to-love-you.blogspot.com/
http://thewanted-and-rosalie.blogspot.com/
http://fuckingcrazyx.blogspot.com/
http://paranienormalnyswiat.blogspot.com/
http://chasingthesuntw.blogspot.com/
http://you-are-haunting-me.blogspot.com/
Mało, ale co ja na to poradze? ;c
Ale mnie nie słuchacie no. A muszę zrobić notkę etc. Chociaż mi się nie chcę i wgl. LOL.
Zostałem nominowany przez Kia, Nestii . , Angelika TW, K. oraz Dreamer ♥. Dziękować. ^^
Zasady:
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Fakty:
1. W moich żyłach płynie polsko-arabsko-bułgarsko-włoska krew.
2. Mam dwa psy - Bambosza i Colę.
3. Lubię grać w Simsy i Call of duty.
4. Jestem spóźnialski ale porządny.
5. Mam bliznę na pośladku -.-
6. Nie lubię Taylor Swift i nie przepadam za 1D (Zaraz będą hejty pewnie..)
7. Mam 126 full-capów.
8. Prowadzę pamiętnik.
9. Jak miałem 10 lat, zatrzasnąłem się w ubikacji w supermarkecie... Darłem się wniebogłosy.
10. Urodziłem się w walentynki, dokładniej 14.02.1996 o godzinie 11.25
11. Lightning oraz She is my weekness są moimi ulubionymi piosenkami TW.
12. Mam ciemne oczy i mniej więcej do linii uszu włosy.
13. Chciałem zostać wróżbitą, obecnie chcę zostać lekarzem lub psychologiem.
14. Nie mam facebooka, nie lubię go.
15. Gram na gitarze i pianinie oraz śpiewam.
16. Mam zespół.
17. Mam brata Konrada, miałem siostrę Asię.
18. Moje drugie imię brzmi Konrad, natomiast mój brat na drugie ma Krystian ^^
19. Kiedy byłem w pierwszej klasie podstawówki na farmie ze strusiami itp. podkradłem prawdziwe jajko strusia i biegałem z nim. Niestety ochrona odebrała mi go. :c
20. Jestem bardzo często nieogarnięty.
21. Lubię malować ze znajomymi graffiti.
22. Zaśpiewałem na konkursie "GYC". Zająłem pierwsze miejsce.
23. Mam autograf Tom'a, Nathan'a i Sivy.
24. Mam koszulkę z napisem "Żyj nadzieją" oczywiście po angielsku. Napisane przez Cheestera z Linkin Park. <3
25. Nie ufam ludziom z szarymi lub czarnymi oczami.
26. Uwielbiam koty, ale miałem z nimi przykrą styczność... Patrz punkt 5.
27. Fanem The Wanted jestem od 16 marca 2010 roku.
28. Lubię kolor czarny oraz biały.
29. Piszę piosenki, natomiast nie umiem wierszy.
30. Jeśli jestem w szkole, zawsze coś się dzieje.
31. Mam grupę przyjaciół w realu, i wielką rodzinę na bloggerze i twitterze.
32. Pochowałem królika w ogrodzie i miałem żałobę przez 8 dni.
33. Lubię wnerwiać moje psy ^^
34. Zwiedziłem 27 państw, w tym: Włochy, Bułgaria, Hiszpania, Francja, WB.
35. Moje motto : " Biegnij, nie oglądaj się za siebie". Takie samo ma moja przyjaciółka.
To tyle... Zanudziłem c'nie :3
Nie uda mi się nominować aż 50 blogów... No way! ;c
http://nothinglikeusxx.blogspot.com
http://to-afraid-to-love-you.blogspot.com/
http://thewanted-and-rosalie.blogspot.com/
http://fuckingcrazyx.blogspot.com/
http://paranienormalnyswiat.blogspot.com/
http://chasingthesuntw.blogspot.com/
http://you-are-haunting-me.blogspot.com/
Mało, ale co ja na to poradze? ;c
6. Kidnapping
Idę w stronę odgłosów. Płoszę atakujących, którzy pochylali się nad dziewczyną. Zaczynają uciekać. Wyciągam dwa pistolety. Lekki uśmiech na ustach i strzelam. Tryska krew, obydwoje padają na ziemie. Klękam obok Hope. Jest pobita i to dotkliwie. Ma podarte rajstopy. Biorę ją na ręcę i zakamarkami udaję się do domu. Kopniakiem otwieram drzwi i kładę blondynkę na sofie. Jej przyjaciółki od razu odkażają rany. Max przenosi ją do pokoju gościnnego.
- Znalazłem ją nad rzeką. Zabiłem tych co do niej się dowalali. - mówię a Tom kiwa głową.
- Dobrze postąpiłeś. - kiwa głową.
- Znalazłem ją nad rzeką. Zabiłem tych co do niej się dowalali. - mówię a Tom kiwa głową.
- Dobrze postąpiłeś. - kiwa głową.
Tydzień później
Hope dochodzi do siebie. Pobili ją, i gdzieś przytrzymywali. Schodzę na dół, gdzie wszyscy siedzą.
- Nathan, jesteś najlepszy. Dziewczyny porwą siostrzenicę Nathalie, a my bratanka Marc'a. Ty się nim odpowiednio zajmiesz, słyszysz? - mówi powoli Tom a ja kiwam ze zrozumieniem głową.
Jak Parker powiedział, tak też robią. Zostaję sam w domu. Nogi zakładam na stół, Hope śpi w pokoju. Musi odpoczywać. Max wie że coś jest między nami. Nawet lepiej, nie mogę tego dłużej w sobie nosić. To nie dla mnie. Słyszę lekkie kroki na schodach, po czym dziewczyna siada obok.
- Miałaś leżeć. - karcę ją wzrokiem.
- Nie chcę, nudzę się, a tak poza tym tam nikogo nie ma. - wzrusza ramionami. Nakłada na siebie koc, po czym owinięta w niego lekko zasypia. Głaszczę ją po głowie i lekko całuję ją w policzek. Wyłączam telewizor. Wstaję, akurat w tej chwili wpada Jay który każe mi iść do piwnicy. Z uśmiechem na twarzy tam się kieruję, gdzie widzę pokaźny widok. Za ręce liną do sufitu przywiązany bratanek Marc'a - Rick. Ma na sobie tylko spodnie, jest jeszcze nieprzytomny. Gestem dłoni każę odejść Tomowi, Maxowi i Seevowi. Zostawiają nas a ja opieram się o ścianę z skrzyżowanymi rękoma. Po około 10 minutach, młodszy Sanviego się budzi. Spogląda na mnie zdziwiony a jednocześnie przerażony. Rozglądam się po pomieszczeniu, jakie szczęście że mamy piwnicę dzwiękoszczelną. A raczej miejsce tortur, lub kto jak woli. Podchodzę do stolika, na którym jest dużo narzędzi. Biorę do ręki skalpel i podgrzewam jego ostrze pod ogniem.
- Wiesz, lubię zadawać ból. - stwierdzam patrząc na rzeżący się metal.
- Zabij mnie, proszę. - błaga 20-latek.
- Śmierć będzie dla ciebie wybawieniem. A ja nie chcę abyś na razie umierał. - szepczę mu do ucha i przykładam palący przyrząd do skóry chłopaka. Jego krzyk wypełnia całe pomieszczenie.
Napisany jakieś parę dni temu, więc dodaję. LOL
Ajm sadysta ^^ Aj lajk :D
Sykesówna ♥ - różowe gacie *__* huehuehue xd
Do następnego <3
- Nathan, jesteś najlepszy. Dziewczyny porwą siostrzenicę Nathalie, a my bratanka Marc'a. Ty się nim odpowiednio zajmiesz, słyszysz? - mówi powoli Tom a ja kiwam ze zrozumieniem głową.
Jak Parker powiedział, tak też robią. Zostaję sam w domu. Nogi zakładam na stół, Hope śpi w pokoju. Musi odpoczywać. Max wie że coś jest między nami. Nawet lepiej, nie mogę tego dłużej w sobie nosić. To nie dla mnie. Słyszę lekkie kroki na schodach, po czym dziewczyna siada obok.
- Miałaś leżeć. - karcę ją wzrokiem.
- Nie chcę, nudzę się, a tak poza tym tam nikogo nie ma. - wzrusza ramionami. Nakłada na siebie koc, po czym owinięta w niego lekko zasypia. Głaszczę ją po głowie i lekko całuję ją w policzek. Wyłączam telewizor. Wstaję, akurat w tej chwili wpada Jay który każe mi iść do piwnicy. Z uśmiechem na twarzy tam się kieruję, gdzie widzę pokaźny widok. Za ręce liną do sufitu przywiązany bratanek Marc'a - Rick. Ma na sobie tylko spodnie, jest jeszcze nieprzytomny. Gestem dłoni każę odejść Tomowi, Maxowi i Seevowi. Zostawiają nas a ja opieram się o ścianę z skrzyżowanymi rękoma. Po około 10 minutach, młodszy Sanviego się budzi. Spogląda na mnie zdziwiony a jednocześnie przerażony. Rozglądam się po pomieszczeniu, jakie szczęście że mamy piwnicę dzwiękoszczelną. A raczej miejsce tortur, lub kto jak woli. Podchodzę do stolika, na którym jest dużo narzędzi. Biorę do ręki skalpel i podgrzewam jego ostrze pod ogniem.
- Wiesz, lubię zadawać ból. - stwierdzam patrząc na rzeżący się metal.
- Zabij mnie, proszę. - błaga 20-latek.
- Śmierć będzie dla ciebie wybawieniem. A ja nie chcę abyś na razie umierał. - szepczę mu do ucha i przykładam palący przyrząd do skóry chłopaka. Jego krzyk wypełnia całe pomieszczenie.
Napisany jakieś parę dni temu, więc dodaję. LOL
Ajm sadysta ^^ Aj lajk :D
Sykesówna ♥ - różowe gacie *__* huehuehue xd
Do następnego <3
piątek, 1 lutego 2013
5. I follow you, my love.
Szukamy ją już od dwóch dni. Ani śladu po Hope Fay. Zagłębiłem się nawet w najczarniejsze zakamarki tej pracy. Nic. Idę żując gumę przez ulicę. Wspominam chwilę spędzone z nią. I tę noc. Najpiękniejszą i najlepszą w moim życiu. Szkoda że wszystko się tak później potoczyło... Może byśmy byli parą? Wiem że wtedy w jej sercu kiełkowała miłość do mnie. Niestety, pewnie się wysuszyła. Wyrzucam gumę na chodnik, nie chce mi się jej podnosić. Pewnie jakiś dziadek się przyczepi. Mam rację.
- Młodzieńcze, podnieś to! - nakazuje "miły" staruszek. Przewracam oczami.
- Z ziemi się nie podnosi. - odburkuję a on stuka laską. Zaczynam się śmiać. - Ogarnij się dziadku, bo zaraz nie będzie tak przyjemnie. - odchodzę. Zatkało pana porządnie. Po paru minutach dochodzę do domu, grzecznie wchodzę żeby nie rozwalić framugi tak jak ostatnio po porządnej imprezie. Zdejmuję skórzaną kurtkę i ze spuszczonym wzrokiem wchodzę do salonu. Unoszę brew, kiedy widzę współpracę Cat i Blair oraz chłopaków. Przeszukują wszelkie informacje na Jej temat. Dochodzi do mnie że zakochałem się w niej. Ale praktycznie nic na jej temat nie wiem. Wzdycham, co nie umyka Tomowi. Patrzy na mnie wzrokiem tatusia. Siadam przy nich, biorę jedną z kartek do ręki.
Hope Fay, lat 19. Narzeczona Nathana Sykesa lat 19.
Gorzka łza leci po moim policzku. Pierwszy raz od dawna. Jestem twardy, jestem zabójcą. A jednak, jeśli chodzi o sprawy miłosne jest mi ciężko. Może dlatego że jak byłem mały widziałem na moich oczach gwałt i morderstwo. Może dlatego że w szkole byłem wyrzutkiem. Może dlatego że mnie mój ojciec nienawidził. Może dlatego że Jessica mnie pobiła. To mnie być może ukierunkowało na zabijanie. Czuję ciepły, delikatny dotyk na mojej ręce. Dłoń Cat. Patrzy na mnie z nieukrywaną troską. No tak, pewnie się rozkleiłem. Wstaję gwałtownie, odganiam od siebie przytłaczające myśli. Idę do piwnicy. Otwieram kute z żelaza drzwiczki. Skręcam w lewo i wpisuję kod do sejfu. Moim oczom ukazuje się rząd noży oraz katan, kolejne dwa zwykłych, krótkich pistoletów, następne dwa pistoletów snajperskich, aż na końcu inne rodzai broni oraz zapasy naboi. Wybieram dwa pistolety, które chowam w bokserki. Mój stary odkładam, po czym wracam na górę. Uśmiecham się lekko do moich towarzyszy. Wychodzę z domu i kieruję się do ruin na obrzeżach Londynu. Lubię to miasto za klimat. Ten mroczny i tajemniczy klimat. Grząski piasek chrupocze pod moimi nogami. Docieram do miejsca i siadam na dużym kamieniu. Wpatruję się w wody Tamizy. Naglę słyszę jakieś pojękiwania. Idę w tamtą stronę...
Nie czuję że rymuję xd
Jestem w szpitalu, ale dodaję bo miałem napisanego go, więc czemu nie dodać :3
A wifi tu jest, więc na maksa korzystamy ^^
Mój tumblr --> http://sweetytigermommy.tumblr.com/
Mój drugi blog o TW --> blog-thewanted.blogspot.com
Do następnego <3
- Młodzieńcze, podnieś to! - nakazuje "miły" staruszek. Przewracam oczami.
- Z ziemi się nie podnosi. - odburkuję a on stuka laską. Zaczynam się śmiać. - Ogarnij się dziadku, bo zaraz nie będzie tak przyjemnie. - odchodzę. Zatkało pana porządnie. Po paru minutach dochodzę do domu, grzecznie wchodzę żeby nie rozwalić framugi tak jak ostatnio po porządnej imprezie. Zdejmuję skórzaną kurtkę i ze spuszczonym wzrokiem wchodzę do salonu. Unoszę brew, kiedy widzę współpracę Cat i Blair oraz chłopaków. Przeszukują wszelkie informacje na Jej temat. Dochodzi do mnie że zakochałem się w niej. Ale praktycznie nic na jej temat nie wiem. Wzdycham, co nie umyka Tomowi. Patrzy na mnie wzrokiem tatusia. Siadam przy nich, biorę jedną z kartek do ręki.
Hope Fay, lat 19. Narzeczona Nathana Sykesa lat 19.
Gorzka łza leci po moim policzku. Pierwszy raz od dawna. Jestem twardy, jestem zabójcą. A jednak, jeśli chodzi o sprawy miłosne jest mi ciężko. Może dlatego że jak byłem mały widziałem na moich oczach gwałt i morderstwo. Może dlatego że w szkole byłem wyrzutkiem. Może dlatego że mnie mój ojciec nienawidził. Może dlatego że Jessica mnie pobiła. To mnie być może ukierunkowało na zabijanie. Czuję ciepły, delikatny dotyk na mojej ręce. Dłoń Cat. Patrzy na mnie z nieukrywaną troską. No tak, pewnie się rozkleiłem. Wstaję gwałtownie, odganiam od siebie przytłaczające myśli. Idę do piwnicy. Otwieram kute z żelaza drzwiczki. Skręcam w lewo i wpisuję kod do sejfu. Moim oczom ukazuje się rząd noży oraz katan, kolejne dwa zwykłych, krótkich pistoletów, następne dwa pistoletów snajperskich, aż na końcu inne rodzai broni oraz zapasy naboi. Wybieram dwa pistolety, które chowam w bokserki. Mój stary odkładam, po czym wracam na górę. Uśmiecham się lekko do moich towarzyszy. Wychodzę z domu i kieruję się do ruin na obrzeżach Londynu. Lubię to miasto za klimat. Ten mroczny i tajemniczy klimat. Grząski piasek chrupocze pod moimi nogami. Docieram do miejsca i siadam na dużym kamieniu. Wpatruję się w wody Tamizy. Naglę słyszę jakieś pojękiwania. Idę w tamtą stronę...
Nie czuję że rymuję xd
Jestem w szpitalu, ale dodaję bo miałem napisanego go, więc czemu nie dodać :3
A wifi tu jest, więc na maksa korzystamy ^^
Mój tumblr --> http://sweetytigermommy.tumblr.com/
Mój drugi blog o TW --> blog-thewanted.blogspot.com
Do następnego <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)